Pierwsza szkoła, pierwsze wyzwania

W życiu każdego dziecka pojawia się taki moment w którym kończy się podwórkowe życie i zaczynają się prawdziwe obowiązki. Pierwszy dzień w szkole każdego malucha jest fascynujący i niesie za sobą wiele pytań. Jednak do tego pierwszego dnia trzeba się odpowiednio przygotować. Dziecko musi zdawać sobie sprawa że szkoła to nie jest już zabawa lecz poważny obowiązek od którego zależy przyszłość naszego malucha. Uświadomić malca muszą rodzice. Zadaniem rodziców jest ustalić pewne granice między zabawą a obowiązkami. Jeżeli malec przyniesie ze szkoły dobrą ocenę należy go tym wynagrodzić, natomiast jeśli to będzie gorsza ocena dobrym sposobem jest ustalić jakąś karę aby dziecko już od najmłodszych lat wiedziało że obowiązek szkolny jest bardzo ważny. Pierwsze dni w szkole to również dla rodziców ogromne wyzwanie muszą bowiem oni sami poczuć się tak jakby drugi raz wylądowali w ławce szkolnej. Zadaniem rodziców jest poświęcanie dziecku więcej czasu niż zwykle i co za tym idzie wspólne odrabianie lekcji, nauka czytania, pisania czy języka obcego który jest bardzo ważny w dzisiejszych czasach. Podstawy jakie dziecko może uzyskać w szkole podstawowej mogą mieć bardzo dużo znaczenie w późniejszej kontynuacji języka obcego. Również jeżeli chodzi o przybory szkolne, dla malucha musza one być odpowiednio skompletowane. Dzieci w szkołach podstawowych bardziej niż młodzież ucząca się gimnazjum czy liceum potrzebuje kredek, pisaków, bibuł i różnych kolorowych bloków. Dlaczego?! Właśnie dlatego ze dzieci w najmłodszych latach w szkole rozwijają zmysł estetyczny i rozwijają również zdolności manualne.

Dziecku trzeba również wytłumaczyć to że po pójściu do szkoły musi się liczyć z tym że najpierw SA obowiązki a później przyjemności. Dziecku trzeba wytłumaczyć że owszem będzie mógł pójść z kolegami na podwórko jeżeli wcześniej odrobi zadane lekcje i nauczy się bieżącego materiału. Dziecko można wszystkiego nauczyć ale trzeba wyrozumiałości i dziecku trzeba poświęcić dużo uwagi a szkoła stanie się przyjemnością.

Liceum najważniejszym okresem w naszym życiu

Nie będzie nikt ukrywał że nastolatek uczący się w liceum czuje się już bardzo dorosły i myśli że wszyscy powinni go tak traktować. Niestety nie jest tak do końca. Nastolatek który poszedł do liceum i chce aby traktowało się mgo poważnie powinien pokazać że jest już dorosły i że umie zachować się w każdej sytuacji. Liceum to najbardziej pożądany czas zarówno towarzyski jak i naukowy. W liceum trzeba najwięcej czasu poświęcić na naukę ponieważ właśnie od tej szkoły zależy nasza przyszłość i to co będziemy w późniejszym życiu robić. Liceum ogólnokształcące czy też technikum ma to do siebie że na koniec nauki piszemy maturę do której trzeba się przygotować.

Do matury mogą przystąpić tylko pełnoletni absolwenci liceum bądź technikum. Matury odbywają się na początku maja, tuż po weekendzie majowym i trwają do końca maja. Od tego jak długo będziemy pisać matury zależy jakie przedmioty wybraliśmy na maturze. Coraz częściej na maturze można wybrać przedmioty które nie były obowiązkowe w liceum i nie uczyliśmy się ich a mimo wszystko chcemy się w nich sprawdzić lub są nam one potrzebne na studia. Licealiści uczęszczający do liceum, teraz musza się zmierzyć z trzema podstawowymi przedmiotami. Język polski jest na pierwszym miejscu tutaj licealiści muszą się wykazać znajomością epok i lektur oraz gramatyki języka polskiego. Arkusz składa się z dwóch części, pierwsza część to test a druga rozprawka lub esej na temat konkretnego problemu występującego w literaturze. Kolejnym przedmiotem który nie jest przez większość lubiany, mianowicie z królową nauk: matematyką. Matematyka od 3 lat jest obowiązkowa na maturze i niestety dla większości licealistów nie jest to komfortowa sytuacja ponieważ przedmiot ten do najłatwiejszych nie należy.  Ostatnim przedmiotem obowiązkowym jest język obcy w zależności od tego jakiego się uczy licealista. Najczęściej jest to niemiecki lub angielski. Język angielski jak i polski składa się dwóch części. Pierwsza część to część pisemna druga natomiast to część ustna.

Bezrobocie humanistów

Media coraz częściej mówią o kryzysie i bezrobociu. Podkreślają, że najczęściej dotyczy ono ludzi młodych, nie posiadających doświadczenia, czy konkretnych umiejętności. Od dłuższego czasu do tego kręgu dołączona została kolejna grupa: są to studenci i absolwenci przedmiotów humanistycznych.

Jakkolwiek miłe, łatwe i przyjemne do studiowania, nauki humanistyczne nie stanowią dobrego startu w życiu. Kierunki pokroju filozofii, socjologii, kulturoznawstwa, europeistyki, politologii, czy stosunków międzynarodowych wzbudzają uśmiech drwiny na ustach pewnych swojej przyszłości inżynierów.  Studia tego typu nie zapewniają żadnej praktycznej wiedzy, ani nie otwierają wielu drzwi po otrzymaniu dyplomu. Polski rynek roi się od bezrobotnych, wykwalifikowanych humanistów, którzy nie są w stanie znaleźć pracy. Wynika to z faktu, że pracodawcy nie są zainteresowani tą grupą absolwentów. W Polsce nie ma wystarczająco miejsc pracy w administracji publicznej, czy marketingu, żeby dać szansę zatrudnienia każdemu humaniście z dyplomem. Badania wskazują, że jedynie 2 osoby na 10, które ukończyły stosunki międzynarodowe, będzie miało w swoim życiu zawodowym jakikolwiek związek z tematyką podejmowaną na studiach. Zeszłoroczne wykresy pokazują, że wśród ogłoszeń o pracę, jedynie 7,7% stanowią te, gdzie poszukuje się absolwentów kierunków innych niż nauki ścisłe. Cóż zatem pozostaje absolwentom zmarnowanych ścisłych kierunków? Najlepszą decyzją wydaje się próba uzyskania nieodpłatnych praktyk, albo stażu, które pozwolą na zapełnienie luki „doświadczenie” w c.v.  Inną opcją jest wybranie studiów podyplomowych, które pozwolą na przekwalifikowanie się i uzyskanie dyplomu w zakresie ekonomii, czy księgowości. Zawsze pozostaje również szansa, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej, kandydat olśni potencjalnego pracodawcę, nie tyle wykształceniem, co charyzmą i wolą walki o swój przyszły byt. Być może wtedy dostanie szansę pracy. Bo na pewno nie zapewni mu tego tytuł magistra europeistyki.

Maluch idzie do szkoły

Początek szkolnej edukacji w życiu malucha to poważna sprawa. Nie tylko rodzic czuje się zestresowany. To przede wszystkim świeżo upieczony uczeń wkracza w nowe środowisko. Ważne jest, by zarówno matka jak i ojciec wspierali swoją pociechę w tym pięknym momencie dzieciństwa, jakim jest początek edukacji w szkole podstawowej. Można dodać dziecku otuchy opowiadając swoje wspomnienia z pierwszego dnia w szkole, wrażenia po poznaniu pani wychowawczyni, nowych kolegów i koleżanek, ciekawą. Dziecko zaciekawione ciekawą szkolną historią swojego rodzica, same chętnie będzie chciało jak najszybciej znaleźć się w klasie pełnej nowych twarzy.

Istotne jest również, by dać dziecku możliwość samodzielnego wyboru przedmiotów potrzebnych do nauki. Czy tornister, zeszyty, czy kredki, niech dziecko ma świadomość, że są przeznaczone dla niego, więc ma wpływ, jak mają wyglądać. Zadowolony z nowych nabytków uczeń będzie chciał jak najszybciej zacząć naukę, by wypróbować i pochwalić się nowym piórnikiem czy kolorowymi długopisami. Być może dzięki temu zyska przyjaźń innego dziecka, które zaciekawione kolorowym zeszytem z rysunkiem kotka, będzie chciało poznać nowego kolegę, czy koleżankę.

Na koniec najważniejsze – dokładnie wysłuchaj swojego dziecka po pierwszym i kolejnym dniu w szkole. Na pewno będzie pełen emocji i rozentuzjazmowany będzie opowiadał o cudownej pani wychowawczyni, nowym koledze z ławki i pierwszym słoneczku, które dostał w zeszycie za prawidłowo odrobioną pracę domową. Maluchom niewiele potrzeba jest do szczęścia. Ważne by czuł wsparcie rodziców i wiedział, że po szkole czekają na niego mama i tata, którzy chętnie wysłuchają, jak świetnie radzi sobie w nowym, szkolnym świecie.

Dbając o zaczynającą się edukację malucha, można go również zapisać na jakieś ciekawe pozaszkolne zajęcia. Rytmika i zajęcia taneczne pomogą utrzymać ucznia w dobrej formie fizycznej, nauka języka obcego doda odwagi nieśmiałemu maluchowi, a zajęcia muzyczne rozwiną słuch. Zastanówcie się, co najbardziej pasuje do waszego dziecka.

Edukacja wczesnoszkolna.

Zeszłoroczny projekt Ministerstwa Edukacji „Sześciolatki do Szkół’ stworzył wiele kontrowersji i nieporozumień. Wcale się nie dziwię. Moja trzyletnia dziś Kasia, będzie zmuszona pójść do szkoły w wieku sześciu lat i bardzo tego żałuję. Nie chce odbierać jej i tak krótkiego dzieciństwa. Uważam, że przedszkole świetnie przygotowuje ją do szkoły nie zabierając jej jednocześnie możliwości zabawy, która przecież jest jej naturalną potrzebą. Zdecydowanie za wiele wymagamy od swoich dzieci. W trosce o ich dobro zapominamy o tym, że przede wszystkim potrzebują chwil beztroski i miłości. Przecież przed nimi wiele lat nauki. Podstawówka, gimnazjum (które wydłużyło edukację o jeden rok), szkoła średnia studia… Nasze dzieci mają naprawdę dużo czasu na zdobycie wykształcenia, dlatego zupełnie niepotrzebne jest odbieranie im kolejnego roku. Poza tym uważam, ze w wieku 6 lat dzieci nie są jeszcze gotowe do restrykcyjnego życia szkolnego, ten krótki rok, odgrywa ogromną rolę w przystosowaniu się dziecka i jego przygotowaniu do nauki w szkole, które gwarantuje przedszkole. Przedszkole nie jest w stanie spełniać tych funkcji w stu procentach, jeśli czas nauczania przedszkolnego zostaje skrócony. Umysł sześciolatka funkcjonuje zupełnie inaczej od umysłu siedmiolatka, a ten rok różnicy odgrywa ogromną rolę w jego rozwoju. Dziecko siedmioletnie jest gotowe na to by pójść do szkoły. Sześcioletnie, nie jest.

Pomijam oczywiście kwestie dzieci wybitnie uzdolnionych i szybciej rozwijających się, bo przecież takie też się rodzą i wówczas męczą się w przedszkolu wyprzedzając swoich rówieśników, ale ich rodzice zawsze mieli możliwość wcześniejszego posłania ich do szkoły i to był świetnie działający, nieprzekombinowany i sprawdzony system. Nie rozumiem, po co mamy go zmieniać. Nie widzę jakichś szczególnych korzyści, jakie mogłaby moja Kasia zyskać przez wcześniejsze pójście do szkoły, dostrzegam za to całą masę wiążących się z tym zagrożeń szczególnie w braku odnalezienia się w tłumie starszych uczniów dominujących szkolne korytarze.

Przedmioty sprawiające największe trudności uczniom i studentom.

Okres nauki szkolnej dla wielu byłych uczniów i studentów jest jednym z najlepszych okresów w ich życiu. Wszystko dlatego, że to właśnie w szkole średniej i na studiach przeżywają oni swoje pierwsze zwycięstwa i porażki. Mowa tutaj nie tylko o zajęciach poza szkolnych ale także o trudnościach jakie sprawiają im przedmioty szkolne. To właśnie one najczęściej stają się przyczyną frustracji i depresji uczniowskiej. Mogą ją powodować również nauczyciele, którzy sprawiają, że uczniowie przestają wierzyć w siew nauki. Jednak głownie nauka określonych przedmiotów sprawia, że nie chcą oni uczęszczać na zajęcia szkolne. Jednym z takich przedmiotów jest matematyka. Jest to jedna z tych dziedzin, gdzie nie wystarczy wszystkiego nauczyć się na pamięć. Jak studiować? Na pewno warto podjąć inżynieria materiałowa studia, inżynieria produkcji studia, logopedia studia, mechanika i budowa maszyn studia. Te kierunki gwarantują pracę i bardzo dobrą płacę. Godne są one uwagi, bo dają ciekawą pracę i na dodatek na wiele lat.W matematyce wiele reguł należy po prostu zrozumieć, gdyż przydadzą się one w późniejszych okresach nauczania tego przedmiotu. A już na pewno matematyka będzie konieczna osobom, które chciałyby z nią pośrednio czy też bezpośrednio związać swoją przyszłość. Analogiczna sytuacja występuje w przypadku innego ścisłego przedmiotu jakim jest fizyka. Tutaj, podobnie jak w przypadku matematyki również uczniowie mają do czynienia zadaniami, które wymagają w większości przypadków zastosowania odpowiednich wzorów. Te niestety trzeba zapamiętać. W innym przypadku zadanie nie zostanie rozwiązane, a tym samym nie uczeń nie otrzyma za nie punktów co przyczyni się w głównym stopniu do obniżenia noty z egzaminu czy zaliczenia. Jednak nie tylko przedmioty ścisłe mogą sprawiać problemy. Mogą je sprawiać również humanistyczne takie jak na przykład język polski, historia czy nauka tak powszechnych obecnie języków obcych. Tutaj w odróżnieniu od tych wymienionych powyżej większość oparta jest na zapamiętywaniu. Bez odpowiedniego opanowania tej umiejętności o wiele trudniej będzie zapamiętać pewne fakty na przykład pojawiające się w rysach wydarzeń historycznych czy najznamienitszych postaci związanych z literaturą. Dlatego też dla osób mających trudności z przyswajaniem wiedzy niezbędna jest systematyczna nauka zagadnień sprawiających największe problemy.

Szkoła czy dom

W Polsce ponad 3% uczniów dotkniętych jest niepełnosprawnością umysłową, psychiczną i fizyczną. Z tego też względu wymagają oni kształcenia indywidualnego. Każde chore dziecko ma inne potrzeby, dlatego też forma sposobu nauczania musi być dopasowana do potencjalnych możliwości dziecka, ważne jest też odpowiednie podejście dydaktyczne. Art. 70 Konstytucji RP gwarantuje dzieciom i młodzieży z niepełnosprawnością prawo do nauki. Nauczanie indywidualne nierzadko jest formą terapii oraz rehabilitacji. Po przez kontakt z osobą trzecią chore dzieci uczą się akceptacji. Jednak nie wszyscy niepełnosprawni mogą liczyć na taką formę kształcenia.

Ekonomia jest interesująca. Studenci decydują się na studia ekonomia, c czasami interesuje ich kosmetologia studia, studia w Anglii, studia w UK. Takie studiowanie jest ciekawe, frapujące, interesujące. Niejeden student wybiera wyjątkowe studiowanie.

Decyzję podejmuje pedagogiczny zespół orzekający (poradnia psychologiczno-pedagogiczna) po analizie indywidualnych przypadków. Czasami zdarza się, że rodzice składają wniosek, który w rzeczywistości nie ma sensu, zamiast pomóc dziecku po prostu szkodzą. Kontakt z rówieśnikami również jest niezbędny do prawidłowego rozwoju młodego człowieka, z czego opiekunowie często nie zdają sobie sprawy. Poza tym w szkole dostępne są liczne pomoce i materiały naukowe, np. rzutniki, plakaty. Nauczanie indywidualne jest organizowane w momencie, gdy stopień niepełnosprawności nie pozwala na uczestnictwo w zajęciach w pełnym wymiarze godzin. Za organizację kształcenia odpowiedzialność ponosi dyrektor szkoły, to on ustala m.in. liczbę godzin, którą zatwierdza organ prowadzący. Zajęcia prowadzone są przez jednego lub kilku nauczycieli zwykle w domu chorego dziecka. Niewątpliwą zaletą nauczania indywidualnego jest kontakt nauczyciela z uczniem, tempo i forma zajęć dostosowywana jest do możliwości dziecka oraz jego zainteresowań. Przy takim nauczaniu problem stanowi brak odpowiedniego przygotowania ze strony nauczycieli, mając kontakt z chorymi dziećmi często nie wiedzą jak mają się zachować. Dodatkowo dochodzi kłopot związany z ocenianiem oraz stawianymi wymaganiami. Niepełnosprawni skarżą się również na brak dostępu do pomocy dydaktycznych, tj. preparaty mikroskopowe.